Małe kobietki - piklowane limetki

Umoralniająca powiastka dla młodych panienek "Małe kobietki" Louisy May Alcott to pozycja dziś już nieco zapomniana i bezsprzecznie trącąca myszką. Współczesny, zwłaszcza dorosły czytelnik będzie nią raczej zawiedziony. Przesłodzony ton powieści może zniwelować jedynie zagryzienie lektury piklowaną limetką.


Kiszone limonki jak się okazuje, było to dla mnie dużym zaskoczeniem, to rarytas którym zajadały się, wymieniały i szpanowały dzieciaki w drugiej połowie XIX w. w Nowej Anglii. Limonki były tam sprowadzane z Indii Zachodnich a dzięki temu że były bardzo tanie (bo unikano płacenia podatku), były też łatwo dostępne dla dzieciaków. Dostępność dostępnością, ale przecież ważny jest też smak! Po spróbowaniu tego przetworu wciąż nie mogę zrozumieć co powodowało taką jego popularność.

Składniki:
  • 8-10 limonek
  • przegotowana woda
  • sól morska
Przygotowanie:
  1. Limonki szorujemy porządnie i układamy w wyparzonym wcześniej słoju. Limonki wkładamy całe lub nacinamy na krzyż do dwóch trzecich wysokości, jeżeli chcemy mieć mocniej ukiszone. 
  2. Zalewamy przegotowaną ale ochłodzoną wodą, dodajemy sól - łyżka soli na każde 200 ml użytej wody. 
  3. Zakręcamy porządnie słój i odstawiamy na trzy tygodnie w ciemne, chłodne miejsce. 
Moje dziecko nie chce się nimi zajadać ani wymieniać w szkole, sądzę, że zużyję je do pieczenia kurczaka na sposób marokański zamiast kiszonych cytryn albo jako dodatek do drinków z tequilą.

Kinga

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Instagram